Szóstka tygodnia (6)

Robert Ciongwa (Rockwell Automation) – istnych cudów w bramce Rockwell dokonywał Robert Ciongwa, podczas przegranego 1-5 starcia z SPFC. Było to bardzo oryginalne spotkanie, gdyż z uwagi na kłopoty kadrowe „czarnych” (i dobrą wolę teamu Dawida Felisa), całe 50 minut rozgrywane było 5 na 5. Sporo wolnego miejsca generowało ogromną liczbę spięć podbramkowych, z większości z nich (głównie sytuacje sam na sam) Ciongwa wychodził obronną ręką.

Mikołaj Baran (Golden Team) – pod nieobecność kilku podstawowych zawodników, to wszechstronność Mikołaja Barana okazała się kluczową dla Goldenu, w ich wygranym 5-1 pojedynku z Kraken Team. Niezwykle istotne trafienia na 2-0 i 3-0 „ustawiły” ten mecz; „złoci” jak tlenu potrzebowali ich aby „ostudzić” ambitnie walczącego z liderem tabeli outsidera. I to właśnie wysiłki Barana po obu stronach boiska okazały się fundamentem kolejnego zwycięstwa, raz jeszcze Robert

Marcin Kołodziejczyk (skupmieszkan.eu) – nadzwyczaj skuteczny występ kapitana skupumieszkan podczas starcia z Pućcie do zmiany. Kołodziejczyk na murawie nie jest głównie odpowiedzialny za strzelanie bramek. Jego zadania mają dużo szerszy wachlarz, ciężka praca w obronie i w ataku ma stanowić fundament gry całego zespołu. W ostatnim meczu do swoich podstawowych obowiązków dodał również świetną grę do przodu, efektem czego kluczowy wkład w błyskawiczne „ustawienie” tego meczu pod skup.

Tomasz Golly (A-TN) – to właśnie w meczach takich jak ten z inną sensacją Ekstraligi – Szóstką Katowice – Tomasz Golly błyszczeć musi najbardziej. I po ostatnim gwizdku śmiało można rzec, że był on fundamentalną postacią swojego zespołu. Trzy bramki Gollego pozwoliły zremisować 3-3, dość powiedzieć, że po raz ostatni Andrzeja Wiensza gracz ten pokonał na 2 minuty przed końcowym gwizdkiem. Wcześniej wielokrotnie to na nim A-TN budował akcje ofensywne. Szeroki wachlarz zagrań umożliwiał typową „ścianę”, jak i szybkie kontrataki. Bez dwóch zdań jego gra mogła się podobać, efektem czego bardzo cenny w tych okolicznościach jeden wywalczony punkt.

Mateusz Blady (HUNGER-BUD) – po wielu miesiącach przerwy, na Rapid powrócił jego najbardziej skuteczny goleador w historii. Przypomnieć Lidze RED BOX nie mógł się on w inny sposób, aniżeli hurtowo aplikując bramki kolejnym rywalom. Zarówno w starciu z Krysławem, jak i Szóstką Katowice, Blady zapisał na swoim koncie hat-tricka, znacząco ułatwiając wicemistrzowi zgromadzenie łącznie sześciu dodatkowych punktów. I pomimo, iż można przyczepiać się do poszczególnych elementów piłkarskiego rzemiosła, nic nie odbierze temu napastnikowi fenomenalnej skuteczności, która od wielu lat jest nie do przecenienia w kolejnych sezonach spędzonych na obiekcie przy ulicy Stęślickiego.

Michał Michalak (Tyskie Browary Ksiażęce) – hat-trick z Inwetem, oraz aż pięć trafień zaaplikowanych Krakenowi. W ostatnim tygodniu Michał Michalak bez cienia wątpliwości poprowadził Tyskie Browary Książęce do dwóch zwycięstw, jakże cennych przez pryzmat podtrzymanie realnej perspektywy walki o medal. Pomimo, iż przeciwnicy tyszan okupują dwa ostatnie miejsca w tabeli, ich zaciekła walka o każdy centymetr boiska zawiesiła poprzeczkę faworytowi bardzo wysoko. Na szczęście miał on w swoim składzie wybornie dysponowanego napastnika, na którego grę nikt w ostatnim tygodniu nie potrafił znaleźć odpowiedzi.